sobota, 23 listopada 2013

Kiedy piszę... - podsumowanie

   My, ludzie, zostaliśmy obdarzeni przez naturę fascynującym i potężnym narzędziem - wyobraźnią. Niektórzy z nas z tego daru nie korzystają wcale. Nie znając własnych możliwości ograniczają się do spraw codziennych, nie czytają książek, zadowalają się wlepianiem wzroku w telewizor i zwyczajnym życiem tu i teraz. Rzadko śnią, jeszcze rzadziej marzą, a nie wiedząc tak naprawdę, co tracą, bywają ze swojego wypranego z wyobraźni życia całkiem zadowoleni. Są ludzie, którzy oddają się marzeniom, często chodzą z głową w chmurach i sięgają po książki pozwalając, by lektura zabierała ich w daleką, fascynującą podróż. Są też ludzie, którym i to nie wystarcza. Ich wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, a w głowach nieustannie kłębią się historie, które szukają ujścia. Tacy ludzie często sięgają po pióro.
   Pisanie to czynność, która dla wielu stała się pasją i największą życiową namiętnością. Ludzie piszą od wieków. Piszą z konieczności, z potrzeby serca, z poczuciem, że mają się czym podzielić. Jedni przelewają myśli na papier, a następnie chowają notatki przed wzrokiem innych głęboko na dnie szuflady, podczas gdy drudzy piszą z nadzieją na dotarcie do szerszej publiczności.
   Zaciekawiona pewnym artykułem zaczęłam się zastanawiać, dlaczego właściwie piszemy powieści. Co nas ku temu popycha? Poprosiłam kilku znanych pisarzy i pisarki o dokończenie czterech zdań związanych z pisaniem, i w październiku na swoim blogu rozpoczęłam cykl postów pt. "Kiedy piszę... czyli o mękach i radościach tworzenia" (pierwszy post można przeczytać tutaj). Dzisiaj nadszedł czas na krótkie podsumowanie.
   Zanim jednak zacznę, pragnę gorąco podziękować wszystkim tym, którzy zgodzili się wziąć udział w tym projekcie i poświęcili swój czas, by odpowiedzieć na nurtujące mnie pytania. To było fascynujące doświadczenie. Każdą napływającą odpowiedź czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Często były one zaskakująco zbieżne (choć większość z nich napłynęła jeszcze przed publikacją drugiego postu z serii), co uświadomiło mi, że pod względem motywów i uczuć towarzyszących nam przy pisaniu, nas, pisarzy, tak naprawdę niewiele różni. W trakcie redagowania kolejnych postów nie raz zdarzyło mi się wykrzyknąć w myślach: "Hej! Mam dokładnie tak samo!". To było miłe zaskoczenie i już sam ten fakt sprawia, że nie żałuję ani jednej poświęconej projektowi minuty.
   Poniższe podsumowanie składa się w sporej części z wypowiedzi pisarzy i pisarek biorących udział w projekcie. Starałam się zawrzeć ich jak najwięcej. A zatem...

   Dlaczego piszemy?
   Wisława Szymborska powiedziała kiedyś, że "czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła". Myślę, że ich pisanie także. Po pióro sięgamy z wielu powodów. Często wynika to z potrzeby, nie wyobrażamy sobie bowiem życia bez pisania, jesteśmy od niego uzależnieni. Dla wielu jest to czynność, która pozwala się odstresować, poprawia samopoczucie, sprawia przyjemność. Piszemy, ponieważ najzwyczajniej w świecie lubimy to robić, w ten sposób porządkujemy także swoje myśli, dajemy upust emocjom, wylewamy z siebie kotłujące się w naszych głowach historie, a niekiedy nawet spełniamy swoje marzenia z dzieciństwa.

   Czym jest dla nas pisanie?
   Pisanie to czynność, która wyzwala w nas rozmaite emocje. Bywa jednocześnie męką i czystą przyjemnością. Z jednej strony pozwala nam się zrelaksować, dostarcza rozrywki, stanowi odskocznię od szarej codzienności, od pracy i obowiązków, a z drugiej bywa ciężką i frustrującą pracą, wyzwaniem, któremu staramy się sprostać najlepiej, jak potrafimy. Pisanie jest sposobem na życie, na rozwijanie siebie, na docieranie do nieznanych zakamarków własnego umysłu, porządkowanie świata wokół siebie, sposobem na odnajdywanie alternatywnych rozwiązań i dopisywanie właściwych zakończeń. Dzięki pisaniu uczymy się samodyscypliny, cierpliwości i dystansu, mamy możliwość weryfikowania swoich sądów, oswajania i komentowania otaczającej nas rzeczywistości, a także tworzenia innego, lepszego świata, w którym realizujemy marzenia swoje i naszych czytelników. Pisanie jest pasją, namiętnością, spełnieniem i nieustającą przygodą. Bywa także wentylem bezpieczeństwa, poprzez który dajemy upust nadmiarowi gromadzących się emocji, stając się tym samym dla wielu z nas swoistą terapią.

   Kiedy piszemy...
   Czytając wypowiedzi pisarzy i pisarek jedna rzecz od razu rzuciła mi się w oczy. Otóż okazuje się, że pisarze żyją... w dwóch światach. Istnieje dla nas świat zewnętrzny, realny, w którym żyjemy na co dzień, oraz świat wewnętrzny, wyimaginowany, do którego podróżujemy w wyobraźni za każdym razem, gdy sięgamy po pióro. Zdarza się, że podzielna uwaga pozwala nam na przebywanie w obu tych światach jednocześnie, ale częściej bywa tak, że podczas pisania przestajemy istnieć dla rzeczywistości, a ona przestaje istnieć dla nas. Kiedy piszemy, przeważnie lubimy ciszę. Odcinamy się od wszystkiego, co nas otacza i wkraczamy w tworzony przez nas świat, często zatracając przy tym poczucie czasu. Niektórzy z nas lubią podczas pisania słuchać muzyki, lubią coś podjadać, popijać kawę. Kiedy piszemy, żyjemy życiem naszych bohaterów, stajemy się twórcami, którzy decydują o ich losie. To daje wielu z nas specyficzne poczucie wolności i władzy, którego trudno jest doświadczyć w realnym życiu. Po godzinach spędzonych na bujaniu w obłokach, przeżywaniu przygód, radości i smutków, wcielaniu się w różne charaktery, powroty bywają trudne. Ale na szczęście w zdecydowanej większości przypadków udaje się nam oddzielić te nasze dwa światy i dwa życia grubą kreską.

   Kim są dla nas nasi bohaterowie?
   Kiedy piszemy, podróżujemy do innego świata, w którym napotykamy innych ludzi. Ludzi niezwykłych, bo zrodzonych w naszej wyobraźni. Dla wielu z nas postacie te stanowią jedynie kolejne, ważne narzędzie służące opowiadaniu konkretnej historii, kreacje, w które staramy się tchnąć życie. Wymyślamy ich, nadajemy im imiona, cechy charakteru, staramy się wniknąć w ich sposób myślenia, zrozumieć motywy. Przez jakiś czas traktujemy ich jak dobrych znajomych, po czym pozwalamy, by wyruszali w świat i zapominamy o nich, gdy na horyzoncie pojawiają się nowi. Czasami jednak nasz związek z bohaterami staje się intensywny i głęboki. Traktujemy ich jak dobrych przyjaciół, członków rodziny, z którymi spędzamy mnóstwo czasu. Stają się oni dla nas żywymi postaciami, ludźmi z krwi i kości, do których czujemy ogromne przywiązanie. Niektórzy porównują swoich bohaterów do dzieci, którym dają życie, a następnie pozwalają samym się rozwijać. Co ciekawe, nasze postacie nie zawsze podlegają całkowicie woli swego twórcy. Wielu z nas podkreśla, że w trakcie powstawania powieści bohaterowie wymykają się spod kontroli, zaskakują, bywają krnąbrni i nieobliczalni. Bywa także, że nasz związek z bohaterami idzie o krok dalej i stają się oni... częścią nas samych. Przelewamy w nich własne emocje, obawy, pragnienia. Dajemy im cząstkę siebie, a nawet pozwalamy na to, by w pewnym stopniu stawali się naszym wcieleniem w innej postaci i w innym życiu.

   Pisanie jest czynnością niezwykłą, dla niektórych wręcz magiczną. Sprawia, że życie jest pełniejsze, ciekawsze, bardziej ekscytujące. Pisanie jest przygodą. Jest pasją, której można oddawać się bez końca. Jest także pracą - ciężką i wyczerpującą. O tym, jak wiele trzeba w nią włożyć cierpliwości, czasu i energii wiedzą najlepiej doświadczeni pisarze. To oni od lat pracują nad językiem, cierpliwie opanowują trudną sztukę przekładania myśli na słowa i szlifują ten cenny dar, jakim jest umiejętność snucia powieści.
   Na koniec tych zainteresowanych, którzy nie mieli jeszcze okazji przeczytać wszystkich postów z serii, odsyłam do nowej zakładki poświęconej projektowi - Kiedy piszę... Znajdziecie tam nazwiska wszystkich autorów, którzy wzięli w nim udział, a także moje własne odpowiedzi na cztery zadane pytania. Zapraszam :)

sobota, 16 listopada 2013

Kiedy piszę... czyli o mękach i radościach tworzenia (6)

"(...) dla nas, piszących, pisanie jest za każdym razem szaleńczą, ekscytującą przygodą, przeprawą malutkim czółnem przez pełne morze, samotnym szybowaniem w kosmos."
(Hermann Hesse)


   Dziś pragnę was zaprosić do kolejnego postu z serii "Kiedy piszę...", w którym po raz ostatni oddaję głos autorkom i autorom. Co nas, pisarzy, tak bardzo w pisaniu pociąga? Dlaczego oddajemy się tej czynności z taką pasją i zaangażowaniem? Kim stają się dla nas wykreowane w naszej wyobraźni postacie? Zachęcam do przeczytania kolejnych ciekawych wypowiedzi, a podsumowanie zamykające całą serię na moim blogu już wkrótce :)

Renata L. Górska
(autorka powieści "Błędne siostry", "Za plecami anioła", "Cztery pory lata")
Piszę, ponieważ...nie lubię mówić, a myśli, emocje i fantazje dopraszają się uwolnienia.
Pisanie jest dla mnie... zajęciem wywołującym krańcowe odczucia, od przyjemności i satysfakcji po zwątpienie. Lekcją pokory. Kpiną z czasu. Darem, który należy szlifować jak diament. Spełnieniem. Ucieczką.
Kiedy piszę... żyję w dwóch równoległych światach. Kiedy tylko mogę, kluczem idei otwieram inną rzeczywistość i przemykam się do niej. Kreuję ją spontanicznie, wcielam się w jej mieszkańców, daję się ponieść wydarzeniom. Zatracam poczucie czasu. Po powrocie stamtąd nie zamęczam otoczenia relacjami z procesu twórczego. Umiem zamknąć drzwi za fikcją.
Moi bohaterowie są dla mnie... w trakcie pisania, postaciami z krwi i kości, kimś bliskim, bardzo dobrze znanym, lubianym lub mnie drażniącym. Po zakończeniu powieści już tylko starymi przyjaciółmi, o których czasem pomyśli się z sentymentem, zatęskni za nimi, lecz nasze drogi się rozeszły. Nie postrzegam ich jako swoich dzieci, nie są również moim alter ego, choć oczywiście po części są też moimi "oczami i ustami". Wymyślają się sami, potrafią mnie zaskakiwać. 

Olga Rudnicka
(autorka powieści "Cichy wielbiciel", "Martwe jezioro", "Natalii 5")
Piszę, ponieważ... jestem uzależniona. To moja używka, pasja, forma psychoterapii i relaksu.
Pisanie jest dla mnie... skokiem w inny świat. Czuję, że odrywam się od szarej rzeczywistości, by zaczerpnąć tchu. Tchu, który jest dla mnie dawką energii ;-)
Kiedy piszę... czuję się wolna, władcza i pewna siebie. Czyli taka, jaką siebie lubię.
Moi bohaterowie są dla mnie... postaciami, z którymi dzielę lepsze i gorsze dni. Spędzamy ze sobą dużo czasu. Dają mi sporo radości, czasem bywają marudni i nachalni. Nie pozwalają mi na wplatanie kolejnych wątków, są uparci i za wszelką cenę muszą postawić na swoim ;-)

Grzegorz Kozera
(autor powieści "Berlin, późne lato", "Droga do Tarvisio", "Biały kafka")
Piszę, ponieważ nic innego nie potrafię, poza czytaniem.
Pisanie jest dla mnie ciężką, ale przyjemną pracą.
Kiedy piszę, piszę całym sobą.
Moi bohaterowie są dla mnie bliskimi znajomymi, czasami bardzo bliskimi. Lubię ich, nawet jeśli czytelnicy ich nie lubią. 

Monika Madejek
(autorka powieści dla dzieci "Zeszyt z aniołami")
Piszę, ponieważ w mojej głowie rodzi się i kłębi wiele myśli, wrażeń, emocji i historii. Mam przeczucie, że jak ich nie zapiszę, one tam pozostaną, a wtedy stracę kontakt z rzeczywistością.
Pisanie jest dla mnie niebywałą przyjemnością, przygodą, relaksem, jogą, radością i szczęśliwością. Nie piszę o elfach i wróżkach, ale gdy przelewam słowa, przenoszę się w jakiś bajeczny magiczny świat i hoduję zakwasy na policzkach od uśmiechu.
Kiedy piszę, muszę mieć ciszę. Wyłączam muzykę, telefon i internet. Odcinam się zupełnie od świata rzeczywistego, bo tylko w ten sposób mogę przenieść się całą sobą w świat, który kreuję.
Moi bohaterowie są dla mnie jak rodzina. I jak rodzina mają własne zdanie, są niesforni i czasem pokazują mi język. Gdy zaczynałam pisać miałam wrażenie, teraz już mam pewność, że ja ich jedynie rodzę w głowie, a potem robią, co chcą.

Marta Łukomska-Grzebuła
(autorka powieści "Dzień, który nie miał jutra", "Zapomnę imię twoje", "Kobieta z okna")
Piszę, ponieważ... pisanie jest dla mnie czymś w rodzaju terapii. Ucieczką od tego, co tu i teraz.
Od tego, co muszę, a co chciałabym. Ale nie tylko. Pisanie sprawia mi po prostu przyjemność. To poznawanie siebie, swoich ograniczeń i możliwości. Dokąd zaprowadzi mnie mój własny świat fantazji. Gdy piszę, nie mam planu, co dziwne, ale bezsprzecznie muszę mieć tytuł. Mawiam, że to on jest swoistym kluczem do świata wyobraźni. Otwieram drzwi. Bywa i tak, że pisząc odnoszę wrażenie, iż czytam coś całkiem nowego, zupełnie mi nieznanego. Mawiam, że "duszek podszeptuszek" siedzi mi na ramieniu i dyktuje co mam pisać. Bywa, że nie nadążam za tym szeptem.
Pisanie jest dla mnie... jak powyżej. Ucieczką, poszukiwaniem, odpowiedziami, których sama udzielam, także sobie. A może przede wszystkim sobie, wierząc, że także Czytelnikowi... Piszę od 13 roku życia. Początkowo były to wiersze. Z czasem opowiadania. Potem poszłam dalej. Powieści. Czym jest dla mnie pisanie? Wszystkim, co mam. A także tym, co pragnę mieć.
Kiedy piszę... mąż mówi, że zapominam o całym Świecie. I chyba ma rację.
Moi bohaterowie są dla mnie... moim przyjaciółmi. Ale i tą częścią mojej osobowości, o której istnienie wcześniej się nie podejrzewałam. Bo przecież każdemu z nich daję coś swojego. Nie tylko emocje, uczucia, ale bywa także, że w ich losy wplatam swoje własne. Myślę, że w ten sposób szukam odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Czy mogłam zrobić coś lepiej? Inaczej? Mądrzej? I gdy już poznam odpowiedzi, nie pozwalam moim bohaterom na błędy, które stały się moim udziałem. Oddając im swoją mądrość, buduję swój własny - inny - wizerunek. A więc są i mną. Tą, która kiedyś nie umiałam być (na przykład wystarczająco asertywną). Tą, która podlegała naciskom i sugestiom. Oni, moi bohaterowie, obdarzeni moją dzisiejszą mądrością, stają się silniejsi. Ale najpierw pozwalam im na błędy, aby na podstawie przeciwieństw, zdarzeń, zachowań mogli dokonać dobrego wyboru. A więc i ja go dokonuję. Uczę się ucząc, po prostu...

Joanna Opiat-Bojarska
(autorka powieści "Blogostan", "Klub wrednych matek", "Gdzie jesteś, Leno")
Piszę, ponieważ jestem uzależniona. 
Pisanie jest dla mnie cudowną przygodą, ogromnym relaksem, gimnastyką umysłu i rozrywką. 
Kiedy piszę, wylewam z siebie emocje. 
Moi bohaterowie są dla mnie ważni, używam ich do opowiadania historii.

wtorek, 12 listopada 2013

Kiedy piszę... czyli o mękach i radościach tworzenia (5)

"Pisanie jest procesem mistycznym. Pisarze nie kontrolują tekstu. Opowieść, którą snujemy, jest czymś większym od nas i my za nią podążamy. Skaczemy w odmęty tego oceanu i pozwalamy, by porwał nas prąd lub poprowadziły nas kreowane postacie."
(Elif Shafak

   Zapraszam was dzisiaj do kolejnego postu, w którym znani pisarze i pisarki opowiadają o powodach, dla których sięgają po pióro, o uczuciach, które towarzyszą im podczas tworzenia, oraz o tym, czym jest dla nich pisanie i bohaterowie, których tworzą. 

Agnieszka Gil
(autorka powieści "Herbata z jaśminem", "Dziki szczaw")
Piszę, ponieważ czuję, że mam się czym podzielić z czytelnikami. To także okazja, by w sobie coś uporządkować... albo zburzyć. Nie wiem doprawdy, co w pisaniu jest takiego, że tylu ludzi - w tym ja - ma ochotę to robić :) Tym bardziej, że wbrew obiegowym opiniom nie jest tak, iż natchnienie spływa z głowy wprost do palców, które same wygrywają na klawiaturze kolejne rozdziały. Nic z tych rzeczy. Pisanie - poza tym, co najbardziej lubię, czyli wymyślaniu postaci i fabuły, układaniu tego w plan powieści - to dość żmudna praca, polegająca na wyszukiwaniu różnych informacji, składaniu ich ze sobą, komponowaniu z tym, co mam w głowie w taki sposób, by mimo ogromu pracy autorki czytelnik miał poczucie lekkości w czytaniu.
Pisanie jest dla mnie przyjemnością, hobby, okazją do tworzenia postaci i rzeczywistości, ale głównie opisywania istniejącej tak, jak ją widzę. Sposobem na opowiadanie historii kłębiących się gdzieś we mnie i szukających ujścia. Na szczęście nie jest zawodem - gdy coś muszę robić, natychmiast mi się odechciewa. Pisać chcę. Nie za wszelką cenę, nie codziennie, dawkuję sobie tę przyjemność. Ale chcę. Kocham to na swój sposób. Prawie jak czytanie.
Kiedy piszę, lubię ciszę. Muszę mieć odłączony internet. Muszę mieć plan - wielka ze mnie planistka, czasem utknę na jednym zdaniu, gdy nie wiem, jak ma brzmieć następne. Lubię mieć poduszkę pod plecami ułożoną w specjalny sposób, być wygodnie ubrana, mieć rozpuszczone włosy. Ale potrafię to robić nawet na twardym drewnianym krześle, w towarzystwie 25 dzieci - znakomitą część "Herbaty z jaśminem" pisałam w świetlicy pełnej zuchów, podczas kolonii letnich. Z tego wynika, że potrzeba pisania nieraz wykracza poza potrzebę wygody. Silna bestia.
Moi bohaterowie są dla mnie żywi, jeśli to ci właściwi. Ktoś wymyślony na siłę nie daje się lubić, czasem rezygnuję z takiej postaci na rzecz wiarygodnej i przekonującej - najpierw mnie, a w efekcie czytelnika. Lubię ich, czy nie - najważniejsze, by byli trójwymiarowi. Nie czarno-biali. Są mną, moimi przyjaciółmi, wrogami. Nieraz wszystkimi po trochu. Lubię o niektórych wspominać w kolejnych książkach, by czytelnik mógł ich zobaczyć choć z daleka. Ciekawa jestem, kto wypatrzy Kurę w "Układzie nerwowym"... Już niedługo, w styczniu 2014.

Beata Andrzejczuk
(autorka cyklu książek "Pamiętnik nastolatki")
Piszę, ponieważ kocham to robić. Jestem Panią książkowego świata. Ode mnie zależy, co powie, co zrobi bohater, jak potoczą się jego losy. Lubię też, gdy bohaterowie wymykają mi się spod kontroli i mnie zaskakują.
Pisanie jest dla mnie przyjemnością, przygodą i pracą.
Kiedy piszę, wkraczam w inny świat. Ten prawdziwy zostawiam z boku.
Moi bohaterowie są dla mnie bliscy. To ja ich kreuję. Są mi bliscy bez względu na to, czy są pozytywni, czy negatywni. 

Magdalena Witkiewicz
(autorka powieści "Opowieść niewiernej", "Szkoła żon", "Zamek z piasku")
Piszę, ponieważ... lubię wymyślać nowe historie. Lubię wzruszać, lubię marzyć.
Pisanie jest dla mnie... realizacją marzeń. Nie marzeń o pisaniu, ale marzeń innych. Są spełnieniem bajki w życiu moich bohaterów.
Kiedy piszę... musi być cicho. Piję kawę, podjadam. Gdy piszę dużo, kładę się spać z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
Moi bohaterowie są dla mnie... znajomymi. Czasem przyjaciółmi. Czasem ich nie lubię. Nie ze wszystkimi się przyjaźnię. Niektórzy mnie fascynują. Ale są dla mnie ludźmi z krwi i kości. Nie istnieją tylko na kartkach książek...

Iwona Mejza
(autorka powieści "Wszystkie grzechy nieboszczyka", "Wyszedł z domu i nie wrócił")
Piszę, ponieważ pisanie książek sprawia mi przyjemność.
Pisanie jest dla mnie pewnym wyzwaniem, a jednocześnie zaspokajaniem ciekawości.
Kiedy piszę, koncentruję się na tekście, wchodzę w niego.
Moi bohaterowie są dla mnie ważni.

Aneta Rzepka
(autorka książek "Świat w pastelach Ingi", "Miseczka szczęścia", "Na strunach marzeń")
Piszę, ponieważ lubię wymyślać fikcyjne historie. Od zawsze miałam bujną wyobraźnię i zwyczajnie muszę pozwalać jej pracować, żeby nie eksplodowała.
Pisanie jest dla mnie wylewaniem z siebie nadmiaru emocji, odpoczynkiem, sposobem na oswojenie problemów świata, dopisywaniem własnych rozwiązań do opowieści podpatrzonych w realnym świecie.
Kiedy piszę żyję tym, czym żyją moi bohaterowie. Wchodzę w inny świat, świat mojej fantazji. Wtedy czuję się trochę jak Stwórca, bo tak naprawdę to ode mnie wszystko zależy.
Moi bohaterowie są dla mnie postaciami, które spotykam w świecie wyobraźni. Poznaję ich, czasem lubię, czasem nie. Spędzamy ze sobą dużo czasu, więc bywa, że się zaskakujemy. Uważam ich za osoby bliskie z dwóch powodów. Przede wszystkim każda stworzona przeze mnie postać ma w sobie coś z ludzi, których znam w świecie realnym. Zmieniam ich, łączę dwa charaktery w trzeci, zupełnie nowy. To nie lada wyzwanie. Są mi też bliscy dlatego, że jakby nie było, spędzamy ze sobą sporo czasu, muszę ich znać i rozumieć, żeby o nich pisać. I staram się, żeby byli wiarygodni, jak żywi.

Karol Kłos
(autor powieści "Latarniczka", "Latarnik")
Piszę, ponieważ skłonili mnie do tego wszyscy czytani przeze mnie autorzy i autorki. Od wczesnego dzieciństwa czytam książki, żyję książkami, pożeram je łapczywie rozglądając się wokoło w poszukiwaniu kolejnych książek. Te książki są dla mnie listami skierowanymi do czytelnika, czyli do mnie. Lektura staje się rozmową. Rozmowa wymaga jednak udzielania odpowiedzi. Dlatego piszę. Znacznie bardziej interesuje mnie odpowiadanie książkom i ich autorom, niż innym zwykłym ludziom, których znam. Jeżeli moi znajomi nie czytają, to nie dla nich piszę. To przecież oczywiste.
Pisanie jest dla mnie całym życiem. No i jeszcze kochana żona i syn. Miłości rodziny jestem pewien, natomiast literatura jest kochanką bardzo kapryśną, niezwykle wymagającą i absorbującą. Tej kochanki nie można zadowolić raz na zawsze. Trzeba o nią zabiegać wciąż od nowa. Jednakowoż dobrze jest mieć kochankę :) Trzeba jednak o nią dbać, żeby nie odeszła do innego. Trzeba jej poświęcać sporo czasu. Dlatego pisanie jest ciągłym wyzwaniem, nieustającą próbą.
Kiedy piszę, to bujam w obłokach, latam ponad chmurami, nurzam się w sprośnościach i rozpuście, czynię cuda, zdobywam szczyty, a wszystko to nie ryzykując własnego życia i siedząc wygodnie w fotelu przed kominkiem (często również w dyżurce latarni morskiej podczas nocnego dyżuru). Kiedy piszę, jestem równy innym pisarzom, również tym największym. Świadomość tego doskonale robi mojej próżności. Tak, jestem próżny. Bez wielkiej miłości własnej, egoizmu, wiary w siebie, a także narcyzmu nie można zostać pisarzem.
Moi bohaterowie są dla mnie wcieleniami mojego ducha. Oni to ja w innych postaciach. Jestem ich stwórcą wszechmogącym. To rodzi wiele obowiązków, ale i satysfakcję. Stwarzając własne światy, a w nich moich bohaterów, muszę traktować je z rodzicielską miłością. Oni często kapryszą, buntują się, ale to przecież normalne zachowanie się dzieci.